To już jest koniec (a może początek?)

Stało się, to koniec. Stop. Finisz. I co teraz? I co w ogóle się skończyło?
Firmy nie zamykam, nie zmieniam też korpo. Blog też będzie dalej istniał.

W sumie to nic strasznego się nie zadziało. Po prostu doszedłem do momentu, gdzie uznałem, że skończyłem opracowywanie wizualizacji inwestycji na giełdzie. I wyszło…. zajebiście 😀 Dlatego właśnie czas na trochę ekshibicjonizmu.

Ale najpierw o czymś z zupełnie innej beczki. Otóż chciałem się podzielić tym, że UWIELBIAM przygotowywać i zaklejać paczki. Doszło to do mnie na dzień przed zaczęciem pisania tego tekstu. Żona sprzedała coś na jednym z secondhandowych portali, a ja od razu zabrałem się do pakowania używając w tym celu kartonu z odzysku (mamy w domu półkę na której trzymamy co zgrabniejsze kartony / kartoniki po zakupach internetowych). Strzał dopaminy bezcenny, gdy sprzedana rzecz zapakowana i gotowa do wysłania. Była to najbardziej satysfakcjonująca, wartościowa i radościogenna rzecz jaką zrobiłem przez cały mój korporacyjny dzień.

Dlaczego o tym wspominam? Ponieważ wychodzi na to, że od nas samych zależy nasze szczęście, a radość i dobre samopoczucie można spreparować podejmując działania wywołujące wydzielanie się odpowiednich hormonów. Znacie to uczucie kiedy zakończyliście zadanie i możecie je skreślić z listy? Pamiętacie yes yes yes premiera Marcinkiewicza? Albo gesty (bo były dwa) Kozakiewicza w Moskwie? O to właśnie chodzi. W programowaniu jest podobnie, a jak się kończy projekt i on działa, to jest dopiero haj!

Czym więc jest to niesamowite osiągnięcie, którego dokonałem i które jest tak niesamowite, że aż popełniam wpis na blogu z tej okazji? Otóż skończyłem dashboard inwestycyjny i rozpoczynam długoterminowy proces zapełniania go danymi. Poprzedni wpis o Pythonie zakończyłem pokazując wykres przychodów z dywidend i odsetek obligacji. Wspomniałem o tym, że kiedyś może połączę moje kody w całość i coś z tego będzie. Teraz już jest.

Jeszcze w czasie pisania poprzedniego o kolorowej Pandzie, zacząłem zgłębiać temat łączenia wykresów ze sobą na jednym spójnym widoku. Konkluzją tych rozmyślań był pomysł na cztery sekcje mojej „tablicy rozdzielczej” (sprawdź w translatorze propozycje tłumaczenia słowa dashboard):

  1. Informacje o zawartości portfela
  2. Analiza przychodów
  3. Coś co będzie wspomagało decyzje inwestycyjne
  4. Wynik / podsumowanie działań

Wstępne koncepcje dotyczące zawartości każdej z zakładek narysowałem sobie na kartkach, a następnie przeniosłem do Inkscape. Tu prostokątami pooznaczałem miejsca w których miały się znaleźć odpowiednie wykresy i tabele. Zrobienie tego w Inkscape pozwoliło na dokładnie zaplanowanie wymiarów wizualizacji, co miało zasadnicze znaczenie dla kodu, który dashboard miał generować. O używaniu Inkscape wspominałem już we wpisie od odchodzeniu z korpo (to już 2 lata!).

Zakładka o portfelu ma więc zawierać: nagłówek z tytułem oraz datami aktualizacji, tabelkę z podstawowymi informacjami o zawartości portfela, mapę z wyników notowań posiadanych papierów wartościowych oraz wykres wartości portfela w czasie. Każdy z tych elementów kilka razy ewoluował, ale ostatecznie cała zakładka wygląda tak.

Dość dużo pracy zajęło przygotowanie wykresu pokazującego wartość portfela w czasie oraz dodatkowego wykresu pod nim. Fioletowe pole na tym dodatkowym pozwala na zawężenie okresu wyświetlanego na wykresie głównym – zapraszam do zabawy!

Walletintime

Analiza przychodów cieszy oko najbardziej. Mam tu więc wykres przychodów po latach, który pokazywałem już w Pokoloruj Pandę, tabelkę z nadchodzącymi i potwierdzonymi wypłatami odsetek i dywidend, histogram pokazujący rozkład wypłat w ciągu roku i wykres kołowy pokazujący źródła finansowania portfela przy założeniu, że wszystko co zarobione jest reinwestowane. Jest też mój ulubiony autorski wykres skamieliny, w których promień i kąt każdej z sekcji są wprost proporcjonalne do przychodów, które dana sekcja wizualizuje. Każdy z wykresów jest interaktywny i najechanie na odpowiednie miejsca kursorem skutkuje pojawieniem się dodatkowych informacji.

Shellchart

Wspomaganie nie wymaga większego opisu – mam tu tylko wykres notowań spółek, które ogłosiły że wypłacą dywidendę (których data ustalenia prawa jest w miarę bliska) oraz tabelki z informacjami o tych spółkach i obligacjach, które niedługo będzie można kupić. Tu małe wyjaśnienie – obligacje korporacyjne kupuję tylko w dniach wypłaty odsetek – wtedy płacę za sam papier, nie muszę opłacać aktualnie wypracowanego zysku. Dodatkowo jeżeli kupi się takie obligacje na rynku wtórnym po cenie niższej niż nominalna – zarabia się dwa razy. Raz – uzyskując odsetki, dwa – przy wypłacie wartości nominalnej. Oczywiście pod warunkiem że emitent nie da ciała i nie wtrzyma wypłat – patrz afera GetBacku na przykład.

Ostatnia zakładka to bujanie w obłokach. Wynik, czyli porównanie kosztu portfela do jego wartości, oraz wyliczenie ROI w danym roku. Z biegiem czasu ROI będzie widoczne dla kolejnych lat ciągnięcia przeze mnie tego wózka. Dwa dodatkowe wykresy to już totalny maraton (który mocno wierzę, że przebiegnę) czyli droga do miliona PLN wartości portfela oraz droga do dwóch tysięcy średniomiesięcznego dochodu z odsetek i obligacji. A to już blisko, bo w 2020 osiągnąłem średni wynik 308 PLN. Kto by nie chciał 300zł podwyżki tak ot, hmm? Należy tu jednak nadmienić, że aż 12 na 15 pozycji w moim portfelu przyniosło w tym roku dochód.

Miałem taki pomysł, żeby mój dashboard udostępniać na jednej z podstron mojego bloga, ale doszedłem do wniosku, że byłoby to przesadne popisywanie się. Dlatego ograniczę się do wpisów, które powstaną tylko na fali jakichś nowych pomysłów na automaty (a takowe powoli już pod kopułą kiełkują!)

W tym miejscu chciałbym podziękować wszystkim, których zarzucałem wstępnymi wersjami wykresów i dashboardu – dzięki za poświęcony mi czas. Przede wszystkim zaś dziękuję mojej Żonie za cierpliwość i rosnące zainteresowanie moimi poczynaniami.

Moim małym prezentem dla zainteresowanych jest oczywiście kod, który ląduje standardowo na moim profilu na githubie. Bierzcie i korzystajcie z tego wszyscy. Niech Era Wodnika stanie się faktem! By the way: foto na samej górze pochodzi od NASA i przedstawia koniunkcję Jowisza i Saturna.

Dark Mode

GPW (this link opens in a new window) by Ukasz123D (this link opens in a new window)

Experimenting with Python for the sake of gathering and analysing Warsaw Stock Exchange data

Na koniec parę lajfhaków jak sobie poprawić humor:

  1. Zrób bardzo detaliczną listę rzeczy które masz dziś zrobić, najlepiej na kratce, i systematycznie skreślaj
  2. Jeżeli zrobiłeś coś, czego na tej kartce nie było – dopisz i skreśl
  3. Jeżeli używasz elektronicznego planera, zmień ustawienia tak, aby zakończone zadanie pozostawało na liście do dnia następnego. Na przykład w liście zadań MS Office uzyskuje się to poprzez edycje domyślnego filtra widoku tak, aby widoczne były zadania bez daty wykonania oraz z datą wykonania dziś.
  4. Zrób coś, czego jeszcze nigdy nie próbowałeś
  5. Zrób coś, co wydaje Ci się niemożliwe do wykonania, np. zimny prysznic lub… morsowanie. Wejście do zimnej wody daje mega kopa – ja miałem poczucie, ze skoro przy kilku stopniach powietrza wszedłem do lodowatej wody i jeszcze spędziłem tak dłuższa chwilę, to mogę wszystko
  6. Posprzątaj w domu (to taki pseudo-świąteczny punkt)

3 odpowiedzi do “To już jest koniec (a może początek?)”

  1. Awesome 😉

    „Przede wszystkim zaś dziękuję mojej Żonie za cierpliwość i rosnące zainteresowanie moimi poczynaniami.” – kwiaty się należą jak nic 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *