Projekt: wieczór – epizod 2 – czas się rozerwać!

Projekt: wieczór – epizod 2 – czas się rozerwać!

Pomysł wpadł jakoś znienacka. Zakiełkował podczas rozmowy o wyładowywaniu się strzelnicy, ale musiał swoje odczekać na wolny wieczór… O co chodzi?

Otóż chodzi o granat F1. Radziecką myśl zbrojeniową podpieprzoną od Francuzów w tak dosłowny sposób, że nawet nazwy nie chciało się nikomu zmieniać. „Zabawki” tej używała Armia Czerwona w czasie drugiej wojny światowej, a produkowały polskie zakłady zbrojeniowe do początku lat 90-tych. Gdybym urodził się parę lat wcześniej, to pewnie uczyliby takim w szkole na Przysposobieniu Obronnym rzucać, no ale niestety… Za teraz mogę sobie taki wydrukować!

grzechotka-granat

Nie chciałem, aby moja nowa kreacja stała się kolejnym zbieracza kurzu. Postanowiłem więc wymyślić dla niej jakąś funkcję. Jako, że rozmiar granatu odpowiada rozmiarom grzechotki, kierunek określił się sam. W czasie modelowania korpusu, w jego górną część wpasowałem gwint, sam środek zaś pozostawiłem pusty. W ten sposób otrzymałem granat z opcją rozkręcania i wypełnienia czymkolwiek bądź.

Do grzechotania idealnie nadają się kuleczki z pochłaniaczy wilgoci. Można je znaleźć w małych woreczkach, na przykład w pudełkach na buty. Wyszło całkiem nieźle, więc zmykam rozwijać się muzycznie, a Was zostawiam z filmem poniżej. Do usłyszenia następnym razem!

Now we are free

Now we are free

Kiedy w grudniu 2015 skończyłem prace nad kaskiem Szturmowca z nowych Gwiezdnych Wojen (dostępny o tu), nieustannie dręczyła mnie myśl wykonania kolejnego hełmu. Czułem potrzebę zmierzenia się z czymś więcej niż „tylko” wydrukowaniem, sklejeniem i wykończeniem. Model kasku Szturmowca pochodził przecież z Thingiverse i nie był mojego autorstwa. I tak przez parę miesięcy zastanawiałem się, co by tu wziąć na warsztat…

Jako, że w czasach podstawówki i liceum nie stroniłem od gier RPG i literatury „magii i miecza” (przeczytałem prawie wszystkie części sagi o Conanie, a Wikipedia mówi, że jest ich ponad 70!). Pomysły przychodziły do głowy różne – może coś z Baldur’s Gate? Wiedźmin? Thorgal? W większości przypadków pomysł upadał ze względu na brak referencji (obrazków), albo po prostu nie czułem „szału”.

Wtedy, całkiem przypadkiem, obejrzałem film, w którym Sharon Stone strzałem z rewolweru ratuje życie dyndającego na szubienicy księdza. I całe szczęście, bo aktor ma szanse jeszcze w kilka ról się wcielić! 5 lat po premierze „Szybkich i martwych” do kin wchodzi „Gladiator” z Russelem Crowe w roli głównej. 21 lat później moja obsesja nabrała kształtu…

sharon stone szybcy i martwi
Źródło: imdb.com

Zacząłem od poszukiwania referencji. Kadry z filmu, zdjęcia replik przygotowanych przez pasjonatów. Trafiłem na jakieś forum, gdzie pewien gość chwalił się swoim hełmem przygotowanym z papieru. Co więcej wrzucił zdjęcia z lewej, prawej, przodu i tyłu – o lepszym odniesieniu nie można marzyć. Modelowanie czas zacząć!

Na pierwszy ogień poszła maska, potem dzwon (kopuła) i osłona szyi. Z oryginalnych rogów zrezygnowałem (sorry Ridley Scott, uważam, że kolce na hełmie to już były trochę kiczowate). Łącznie ze 3-4 miesiące prób i błędów, kilkanaście wersji, a model 3D to przecież dopiero początek…

Narzędziem, które miało mnie doprowadzić do celu był Blender. Bardzo potężne, open source-owe (of kors) oprogramowanie, którym umiejętnie posługujący się designerzy czynią cuda. Sprawdźcie Youtube’a jeżeli nie wierzycie 🙂 Możliwości Blendera pomogły bardzo. Dzięki zaszytym w programie opcjom to, co zrobiłem, to de facto pół hełmu i to w kanciastej wersji. Resztę zrobiły modyfikatory: lustrzanego odbicia, wygładzania płaszczyzn i nadania grubości, a ostatecznie połączenia z pióropuszo-ostrzem. Ten z również został przygotowany w podobny sposób co główna bryła hełmu. Proste, nie?

maximus_blender

Next step: drukarka 3D. Ale nie tak szybko… przecież model ma taki rozmiar jak się zdefiniuje, więc trzeba go przeskalować tak, by zmieścił mi się na głowę. Ale też tak, żebym w nim nie utonął 🙂 i znów prastara metoda prób i błędów, skalowanie, druk 3D wyciętej z hełmu obręczy na wysokości skroni, fail, try again… w końcu upragniony sukces za n-tym razem!

Ostatnim (teraz już na serio) krokiem modelowania było pocięcie modelu na elementy do druku. W tym celu obłożyłem hełm sześcianami o krawędzi 10-ciu centymetrów. Pozostawiając cześć wspólną hełmu i kolejnych kostek uzyskałem 22 elementy o wymiarach idealnych do wydruku. Sam proces drukowania trwał łącznie około 80 godzin w 14-tu podejściach.

Tu skończyła się “odczłowieczona” cześć procesu produkcji 🙂 Reszta to klejenie, szlifowanie, szpachlowanie, szlifowanie, szlifowanie, szlifowanie… Malowanie powierzyłem zaprzyjaźnionemu warsztatowi lakierniczemu, który w ramach przyjaźni zrobił swoje nadając mu kolor.

helm_w_3D_szlifowanie3 helm_w_3D_szlifowanie helm_w_3D_szlifowanie4helm_w_3D_szlifowanie2

Hełm skończony (przynajmniej na teraz), moja wizja urealniona i jestem wolny! Mogę więc sobie zrobić przerwę od przedmiotów „mało przydatnych w codziennym życiu”. Hełm na półkę, ja idę leżeć! Tylko jak zatamować napływ kolejnych pomysłów?

Wpadajcie czasem na bloga zobaczyć, czy może nie pracuję nad jakimś kolejnym projektem. A może Wam marzy się jakiś „zupełnie niepotrzebny” gadżet? Dajcie znać! Jeżeli będzie wystarczająco szalony – obiecuję, że dostanie swój numerek w kolejce do realizacji 🙂

helm_why_not

Klips na banknoty

Klips na banknoty

W Polsce klipsy na banknoty nie są zbyt popularne. Za wielką wodą zaś uważa się je za designerski element dodający właścicielowi męskości – bo to właściwie męski gadżet, kobiety mają przecież swoje bezdenne torebki.

Klipsy na banknoty mają jedną podstawową funkcję: pomagają utrzymać papierowe pieniądze (a w dzisiejszych czasach również karty kredytowe i inne funkcjonalne plastikowe plakietki) w ładzie i porządku. Zwyczajnie zastępują portfel – szczególnie w tych krajach, gdzie praktycznie nie używa się monet (jak chociażby USA, gdzie 90% klientów dostając resztę w drobniakach, wrzuca je do skarbonki na napiwki).

Co ciekawe, kiedyś klipsy w Europie stosowane były jako zabezpieczenie przed kieszonkowcami – bo pieniądze przypinało się do ubrań. W USA natomiast, w okolicach pierwszej dekady XX w., klipsy na pieniądze zaistniały jako elementy trendu modowego, którego zadaniem, poza pełnieniem standardowej funkcji, było podkreślanie statusu właściciela – klipsy najczęściej wykonywane były bowiem z metali szlachetnych, takich jak złoto i srebro.

Ja, co prawda drukować ze złota i srebra nie potrafię (jeszcze!), niemniej zainspirowany pomysłem mojego przyjaciela ze Stanów, jeden taki klips wydrukowałem. Ów gość, z pochodzenia Serb, mieszkający na Florydzie, powiedział mi kiedyś, że odkąd kupił klips na pieniądze, zapomniał, co to portfel. Na wakacje wybierał się w rodzinne strony i pomyślał o prezencie dla swojego brata mieszkającego w Belgradzie. Brat ten jest zapalonym fanem futbolu i kibicem Fudbalskiego klubu Crvena zvezda. Dla znawców tematu przypomnienie: zespół ma na koncie Puchar Europy oraz klubowego mistrzostwo świata z 1991 roku.

FC_Red_Star_Belgrade

Przyjaciel ze Stanów jest właśnie w drodze do Belgradu, a klips leci w to samo miejsce ładnie zapakowany w kopertę. Jest to prawdopodobnie pierwszy i jedyny klips na banknoty z logiem Crvenej zvezdy, jaki kiedykolwiek powstał.

Mówi się, że potrzeba jest matką wynalazków. I prawda, ale to drukarka 3D pozwala na dopasowanie tych wynalazków dokładnie to naszych wymagań i potrzeb!

money_clip

Sztuka, ręcznie rzeźbione gitary i drukowanie 3D

Sztuka, ręcznie rzeźbione gitary i drukowanie 3D

Wśród wydruków 3D widzę trzy główne trendy. Po pierwsze druk 3D jest coraz częściej wykorzystywany w przemyśle i biznesie. Drugi trend reprezentują przedmioty użyteczne i gadżety drukowane w zaciszu domowym przez pasjonatów. Natomiast trzecim kierunkiem jest sztuka. Jednym z powodów podejścia traktującego wydruki 3D jak dzieła sztuki, jest swoista niepowtarzalność tego, co otrzymujemy. Jedna z firm świadcząca usługi druku 3D wystawia nawet certyfikaty „wyjątkowości”, gwarantując to, że nigdy więcej nie wykona wydruku tego samego modelu.

hand_carved_guitar

Moja przygoda ze sztuką ma inny wymiar. Robert, znajomy rzeźbiarz, zajmuje się produkcją korpusów gitar elektrycznych. Wyjątkowych, bo zdobionych ręcznie. Podczas jednej z naszych rozmów o kreatywności, sztuce i przedsiębiorczości, Robert wpadł na pomysł gitary nawiązującej stylistyką do steampunku (ciekawy estetycznie temat – odsyłam do Wikipedii). I tak zaczęliśmy współpracę.

Robert przekazał mi szkic pomysłu – mechanizmu składającego się ze współpracujących kół zębatych. Ja wziąłem na siebie przygotowanie modeli 3D na bazie rysunków. Po kilku rundach poprawek i przeróbek przyszedł czas na zmaterializowanie pomysłu na drukarce 3D. Reszta to już kunszt Roberta. Efekt końcowy możecie podziwiać (i ewentualnie zalicytować) na aukcji eBay – tu.

szkic druk 3D

steampunk001

I co Wy myślicie? Podoba się? Może znacie kogoś, to chciałby mieć gitarę „szytą na miarę”? Pomysł to najważniejszy pierwszy krok, dalej już jest z górki 🙂

steampunk_guitar druk 3D

Meblowi re-wynalazcy

Meblowi re-wynalazcy

Istnieją dwa rodzaje wynalazków: po pierwsze wynalazkiem jest coś, wymyślone kompletnie od zera, po drugie wynalazkiem jest nowe zastosowanie czegoś, co już wcześniej zostało wymyślone. Skupmy się na tym drugim rozumieniu. W tych przypadkach wynalazca/innowator, wziął coś, co już było i nadał temu nowe znaczenie. Wymyślił nowe zastosowanie. Przykłady? Można je mnożyć w nieskończoność: od obudowy długopisu jako rurki do tracheotomii w ekstremalnym przypadku, przez słoik po musztardzie, gdy zabraknie kieliszków, wazon z butelki, po kij od szczotki wykorzystany w samoobronie.

Oczywiście doskonałymi wynalazcami są dzieci. Ich wyobraźnia jest ogromna, a najciekawsze zabawki starają się iść z nią w parze. Doskonałym przykładem są LEGO linked here. Zastosowań pojedynczego klocka nie dałoby rady zliczyć. Co ciekawe – odpowiednikiem LEGO dla dorosłych mogą być produkty IKEA. Zastanawiacie się o co chodzi?

IKEA_hackers_logo

Mam na myśli IKEA Hacks – swojego rodzaju nurt skupiający się wokół znajdowania produktom szwedzkiego producenta nowych zastosowań. Według pasjonatów IKEA i podejścia „zrób to sam”, stołek nie musi być stołkiem, może równie dobrze być sankami, rowerkiem lub półką na książki. Szklanka skarbonką, segregator stolikiem, krzesło wieszakiem, słoik kloszem, a kapeć uchwytem na pilota itd. itp.

IKEA_hack

Internet jest skarbnicą takich pomysłów – realizacja większości z nich polega na zmodyfikowaniu oryginalnego produktu przy pomocy prostych narzędzi, część wymaga mini-warsztaty stolarskiego. Jest oczywiście również cała masa pomysłów wykorzystujących – a jakże – druk 3D! Zaciekawieni? Wiele realizacji wraz z instrukcjami znajdziecie na blogu www.ikeahacks.net oraz na www.instructables.com.

Wspomniane zastosowania to z kolei pomysł, który odnalazłem jakiś czas temu na www.thingiverse.com: Andreas Bhend i Samur N. Bernier opracowali sposób przerobienia flagowego stołka IKEA na rowerek i sanki na z wykorzystaniem elementów wydrukowanych wykonanych przy pomocy technologii druku 3D. Efekt wygląda naprawdę fajnie, a przy okazji można zostać bohaterem złotą rączką w oczach swojego dziecka, lub jeszcze lepiej – projekt zrealizować wspólnie z nim!

IKEA_sanki

Jeżeli pierwszy raz usłyszeliście dziś o „hackowaniu” IKEA, to szczerze zachęcam do zgłębienia teamu i podzielenia się swoimi odkryciami!

Hobby

Hobby

Niezależnie od tego, jakim hobby zajmujesz swój wolny czas – druk 3D jest dla Ciebie!

Szalony wynalazca garażowy, uczestniczka średniowiecznych inscenizacji, zakurzony mól książkowy, niecierpliwy fotograf wielobarwnych motyli… – każdemu z nas technologia druku 3D może pomóc w realizacji naszych pasji.

Nie wierzysz? Sprawdź!

Smok autorstwa Sonii Verdu.

Mocowanie bagażnika

Mocowanie bagażnika

Przyszła zima, pojawiły się i pomysły, żeby pojechać na narty.

Taka sytuacja: Sąsiad wyciąga z piwnicy bagażnik na dach. I tu niespodzianka, jedno pokrętło mocowania popękane i nie nadaje się do niczego.

Szczęśliwie zna nas. Trochę rysowania, półtorej godziny druku i gotowe! Wyjazd na narty uratowany i w zasadzie bez opóźnień.

bagaznik_model

druk_vs_oryginal

Uchwyty na osłonkę obiektywu

Uchwyty na osłonkę obiektywu

Mam nadzieję, że każdy czytający ten wpis zgodzi się ze mną, że druk 3D jest niesamowity. Co nam jednak z samego drukowania, jeżeli nie będziemy robić doskonałych zdjęć naszych osiągnięć?

lens_kobieta

Idąc tym tropem, zacząłem się zastanawiać, w jaki sposób mógłbym połączyć pasje moją (druk 3D of kors) i Żony (fotografia). I tak zrodził się pomysł gadżetów przydatnych każdemu amatorowi pstrykania. Na pierwszy ogień poszedł element aparatu, który lubi się gubić – osłonka obiektywu! W międzyczasie gdzieś zobaczyłem jak barista z pomogą śmiesznego gadżetu z wciętą po środku gwiazdką usypuje na piance kawy dekoracje z wiórków czekolady. To było to!

Od momentu powstania prototypu praktycznie codziennie wpadały mi do głowy kolejne wzory. Część z realizacji to już pomysłu samych Klientów.W ten oto sposób zrodził się uchwyt na osłonkę z wyciętym obrazkiem. Rozmiary osłonek determinują wielkość uchwytu – podobnie szerokość paska aparatu rozmiar mocowania. A z obrazkami to już pełna dowolność….

Myślę, że to nie koniec mariażu druku 3D i fotografi, czas pokaże jakie jeszcze pomysły przyjdą mi do głowy. Trzymajcie kciuki i dajcie znać jeśli i Wam chodzi po głowie jakiś dotąd nie zrealizowany projekt! W międzyczasie możecie odwiedzić nasz butik na Dawanda.com i obejrzeć/zakupić dla siebie taki gadżet. Polecam!

lens_caps